wtorek, 24 czerwca 2014

Rozdział 10.

- Ok. – wzięłam swoje rzeczy, Ashton powiedział, że jego ubrania mogę oddać mu kiedy indziej.
Po drodze, tak jak mówił Ash, zajechaliśmy do Caluma. Ashton wszedł do niego sam. Ja czekałam w samochodzie. Po pewnym czasie wyszedł z domu z Calumem. Powiedział mi, że Cal chciał ze mną porozmawiać. Sam został w samochodzie.
- Co jest?- zapytałam
- Chciałem przeprosić, nie powinienem naskakiwać na ciebie
- Dziękuję Cal, może niedługo zobaczysz prawdę – powiedziałam niemal szeptem
- Czyli wszystko ok?
- Tak
Calum mnie przytulił, a później szybko wrócił do domu. Kiedy kierowałam się w stronę samochodu, usłyszałam jak ktoś mnie woła. Zobaczyłam faceta, który trzyma się z Gabriellą.
- Gabriella chyba coś ci mówiła o rozmawianiu z Calumem – powiedział pochodząc do mnie i łapiąc mnie za ramię.
- Śledzisz mnie? – zapytałam, a on ścisnął mocniej.
- Nie twoja sprawa, masz się trzymać poleceń
- To nie twoja sprawa, moje życie, mogę robić co chcę – wybuchłam śmiechem.
Mężczyzna podniósł rękę do góry, by mnie uderzyć. Ze strachu zamknęłam oczy. Jedna tego nie zrobił. Otworzyłam oczy i zobaczyłam jak w naszym kierunku idzie Ashton.
- Hej, zostaw ją! – krzyknął.
Mężczyzna posłuchał go i mnie puścił. Jednak Ashton tego pożałował. Mężczyzna uderzył go dwa razy w brzuch tak, że Ashton zgiął się z bólu. Po tym wszystkim jak gdyby nigdy nic poszedł sobie. Wzięłam Ashtona pod rękę i przyprowadziłam do samochodu.
- Wszystko okej? – zapytałam
- Kto to do cholery był? – niemal wykrzyczał
- Znajomy Gabrielli. Ashton, to moja wina, przepraszam.
- O co chodzi, co chciał? – zadawał kolejne pytania
- Jezu, Ashton, ja ci wszystko wytłumaczę, ale jedźmy już stąd.
- Do mnie czy do ciebie? – zapytał uśmiechając się
- Najpierw do mnie na chwilę, a później do ciebie. Nie chcę, żeby mama słyszała całą opowieść.
- Dobra – opalił silnik i ruszyliśmy.

Opowiedziałam Ashtonowi dokładnie całą historię. Opowiedziałam nawet o chwili w sklepie, w parku. Właściwie prawie wszędzie towarzyszył mi Ashton.
- Musimy iść albo do Caluma albo na policję albo do menadżera. – powiedział po tym wszystkim, co ode mnie usłyszał.
- I co im zrobią? I tak będą mnie nachodzić. To nic nie da, Ashton. Po prostu muszę zerwać kontakt z Calumem.
- Musi być inne wyjście, Miley.
- Nie ma. Idę do domu. – wstałam, a ten złapał mnie za dłoń.
- Zostaniesz na noc?
- Kolejną noc? Nie, Ash.
- Proszę. Bo jak nie zostaniesz to pójdę do Caluma i wszystko mu opowiem.
- Mam już dość szantażów! Nie zostaję.
- Dobra, poczekaj, zawiozę cię do domu.

            Szkoła szybko mi minęła. Na lekcji matematyki myślałam o tym, jakie to ja mam szczęście, że nikt mnie w szkole nie pyta o Caluma ani o żadnego z chłopaków. Każdy zna Caluma, w końcu chodził z nami wszystkimi do szkoły, klasy.
Telefon zostawiłam dzisiaj w domu. Zrobiłam to celowo, bo jeśli któryś z chłopaków zadzwoniłby, nie miałabym siły z nim rozmawiać. Zwłaszcza z Ashtonem. Po tym jak dowiedział się o całej historii z Gabriellą prawie się mną opiekuje. Nie chcę takiego Ashtona, nie takiego.
Zadzwonił Luke, powiedział, że robią zebranie zespołu i wszyscy chcą, żebym na nim była. Już się boję. Zebranie ma być w domu Caluma. Przyszłam na wyznaczoną godzinę. Byli tylko chłopaki i ja.
- Zaczniemy szybko, żeby nie przeciągać – rozpoczął Luke – pojutrze wyjeżdżamy na tydzień do Londynu, gramy tam kilka koncertów.
- To świetnie – wtrąciłam.
- A teraz sprawa, o której wie tylko trójka z nas – zaczął Michael, a oczy mi się rozszerzyły – Trzeba im powiedzieć, Miley. Będziesz tu sama, Calum powinien wiedzieć – powiedział, a ja przeniosłam swój wzrok na podłogę i zaczęłam bawić się rękawami mojej bluzy.
- Co się dzieje? – zapytał Calum i patrzał się na naszą trójkę.
- Powiedz, Miley – namawiał Ashton
- Nie dam rady, wy im powiedźcie. – przyznałam
- Gabriella znęca się nad Miley, zabroniła spotykać jej się z tobą, po każdym twoim spotkaniu z nią, dostawała psychicznie, a czasem nawet fizycznie – opowiedział Michael
- Ostatnio nawet ja dostałem, gdy broniłem jej – dorzucił Ashton.
- Gabriella? Przecież ona…
- Nie ona! Ma jakiegoś faceta, który robi to za nią, a ona wszystkiemu się przygląda.

Calum nic się nie odzywał. Ciągle patrzał się w jeden obiekt, okno. Widać, że go zabolało.
- Dlaczego nic mi nie powiedziałaś? – odezwał się po chwili
- A co by to dało? Co teraz zrobimy? Nic nie zrobimy, to bez sensu – tłumaczyłam się
- To nie zmienia faktu, że się przyjaźnimy! Miley, co z tobą nie tak? – wykrzyknął
- Calum, uspokój się – wtrącił Luke
- Przez ten cały czas nic nie zauważyłeś! – odkrzyknęłam – Sorry, ale może bałam się, że tak zareagujesz, albo mi nie uwierzysz?

            Gdy wychodzimy z domu Caluma, Ashton postanawia mnie podwieźć.
- Wszystko w porządku? – zapytał, kiedy stanęliśmy pod moim domem.
- Nie, Ash. Nic nie jest w porządku. Nic nie mogę zrobić z tą Gabriellą. Znając Caluma pewnie z nią zerwie, a wtedy to będę miała przerąbane do końca – powiedziałam wszystko co myślę.
- Nie bój się, ja cię obronię – powiedział łapiąc mnie za dłoń
- Właśnie… - wzdychnęłam – to kolejna sprawa… Nie chcę, byś mnie bronił bo… - zastanawiałam się, czy powiedzieć to, nad czym tak długo myślałam – Przepraszam, że wtedy, no wiesz w Nowy Rok cię pocałowałam.
- Ale Miley, to ja cię pocałowałem – zaakcentował słowo ‘ja’ – Nie masz za co przepraszać, ja powinienem.
- Nie musisz. I tak nic nie pamiętam – wymknęło mi się. Ups. Jego twarz zmienia się w smutną. – Miłego wyjazdu i koncertowania – uśmiechnęłam się sztucznie i wyszłam z samochodu. Ashton nie odjechał, ani nie wyszedł. Chciałam do niego wrócić i znowu powiedzieć mu, że nie mogę bez niego żyć, ale wiedziałam, że nie mogę teraz tego zrobić. Chrzanić już te zakazy od menadżera zespołu. Nie mogłam zrobić tego dla siebie i jego. Kto wie, jakby to się dalej potoczyło. On ma zespół, jeździ i gra na koncertach. Ja mam przyjaciół, a ich przyjaźni nie chcę zepsuć. Zostawiłam Ashtona i wróciłam do domu. Jest późno.

ASHTON’S POV

Wracam do domu. Nie mogę przestać myśleć o niej. Chcę mieć ją przy sobie cały czas. Dlatego próbowałem zatrzymają jak najdłużej u siebie. Wiem, że powinienem ją chronić, ale jak, jeśli wyjeżdżamy? Wiem, że ja i chłopaki nie powinniśmy robić tego teraz, ale nie możemy już nic odwołać. Chciałbym być teraz przy Miley, by wiedzieć, że jest bezpieczna. Martwię się o nią. Nie wiem co będzie z nią przez ten tydzień. Chciałbym do niej pojechać teraz i przytulić się do niej, ale wiem, że mnie nie wpuści nawet do domu.

MILEY’S POV


Nie potrafię zasnąć. Myślę ciągle o Ashtonie. Skrzywdziłam go. Chciałabym przytulić się do niego jak najmocniej i powiedzieć jak zależy mi na nim. Nie obchodzi mnie już Gabriella, nie może mi niczego zabronić. Chcę być tylko z moimi przyjaciółmi. Chcę powiedzieć chłopakowi, że go kocham. Nie zniosę jednak drugiej porażki. Nie jestem gotowa. Nie wiem co robić.



_____________________________________________________________
PRZEPRASZAM
Wiem, prawie miesiąc bez rozdziałów ale...
Po pierwsze to baaardzo dużo nauki, bo koniec roku i poprawki i wszystko, bo to ostatnia klasa gimnazjum i ufff, jak dobrze, że to się już skończyło.
Po drugie to... Nie chciało mi się pisać, bo nie miałam motywacji. Zawsze miałam jakieś te 5 komentarzy, ale po ostatnim rozdziale był jeden i chciałam skończyć już.

Jezu teraz mam takiego stresa, że się nie dostanę do żadnej szkoły, żebyście wiedzieli jakie ja mam życie w stresie.

I kombinowałam z czasem, chciałam pisać w teraźniejszym, po chwili stwierdziłam, że wygodniej mi w przeszłym i sama sobie zgotowałam ten los, żeby poprawiać. Dlatego mogą być jakieś błędy w czasie, za co przepraszam.

Przez wakacje rozdziały mogą pojawiać się później, ponieważ zazwyczaj pisałam rozdziały w szkole, serio. Rzadko kiedy w domu.

Dobra, przepraszam za wszystko. Trzymajcie się :)